29 maja 2023

Dziecko w każdym z nas

Dziecko w każdym z nas

To właśnie prawdziwy problem świata – zbyt wiele osób dorasta. Zapominają.

- Walt Disney

„Obudź swoje wewnętrzne dziecko”, „Odzyskaj radość i spontaniczność”, „Ulecz emocjonalne rany z przeszłości” – zachęcają liczne artykuły i poradniki. Ale czy to ma sens? Czy nie na tym polega dorosłość, żeby podchodzić do życia racjonalnie i nie dawać się ponieść nieskrępowanym emocjom? Po co wracać do tego, co odeszło, zwłaszcza jeśli najmłodsze lata wspominamy raczej z niechęcią niż z nostalgią? O koncepcji wewnętrznego dziecka oraz korzyściach i wątpliwościach towarzyszących spotkaniu z nim przeczytacie w tym artykule.

Kim jest wewnętrzne dziecko

Wewnętrzne dziecko nie jest fizyczną dziewczynką z kucykami ani umorusanym chłopcem, lecz metaforą tej części psychiki, w której zachowana jest suma naszych doświadczeń z dzieciństwa. Składają się na nią emocje, marzenia, potrzeby i oczekiwania, jakie kiedyś mieliśmy, a także interpretacje rzeczywistości i schematy postępowania, które uznaliśmy wówczas za najbardziej przydatne. Wielu osobom kilkuletnia postać siebie wydaje się odległa od tego, kim są obecnie, a nawet w jakiś sposób obojętna. Wiemy, że mały człowiek na starym zdjęciu to my, znamy fakty i okoliczności, ale czujemy, że od tego czasu przeszliśmy już bardzo długą drogę. Wyobrażamy sobie, że jesteśmy inni, a to, co wtedy nas poruszało, utraciło swoją moc. Często dorastamy porzucając wewnętrzne dziecko, nie włączając go w dorosłą osobowość. Tracimy świadomość, że to żywa część naszej teraźniejszości.

Czy to naprawdę przeszłość

Jak pisał Carl Gustav Jung: „Motyw dziecka przedstawia nie tylko to, co było i już dawno temu minęło, lecz także coś aktualnego. Jest to nie tylko jakiś przeżytek, ale współcześnie funkcjonujący system”. W dzieciństwie kształtują się nasze przekonania, poczucie własnej wartości, sposoby radzenia sobie i podejście do relacji. Z czasem automatyzują się na tyle, że stają się „trybem domyślnym”, którego działania przestajemy być świadomi. Jako dziecko możemy się więc nauczyć, że jesteśmy godni miłości lub że musimy na nią zasłużyć. Kiedy w dorosłym życiu wchodzimy w związki, taki program wciąż działa w tle niezależnie od naszych intencji i wysiłków. W ten sposób wewnętrzne dziecko jest obecne w każdym z nas w znacznie większym stopniu, niż mamy w zwyczaju zakładać. Bywa, że przejmuje kontrolę, lecz z reguły działa zza kulis.

Jak wewnętrzne dziecko wpływa na dorosłe życie

Dziecięca część Twojej osobowości może Cię wzbogacać lub ograniczać. Wszystko zależy od tego, jakie były Twoje wczesne doświadczenia.

  • Dorastanie we wspierającym (choć niekoniecznie idealnym) otoczeniu sprawia, że w dorosłym życiu wierzysz w siebie i swoją sprawczość, czujesz się bezpiecznie w relacjach, upadki traktujesz jako część drogi, doceniasz małe radości i pozwalasz sobie na chwile beztroski. Masz marzenia, dbasz o siebie, umiesz regulować własne emocje, pragniesz poznawać świat, potrafisz stracić poczucie czasu, zajmując się hobby. Jednak aby tak się stało, pozytywne cechy muszą w toku wychowania zostać okiełznane, by nie przerodziły się w fantazjowanie i myślenie magiczne, zarozumiałość i egocentryzm, skłonność do niekończącej się zabawy, nadmierne uleganie pokusom, czy też w skrajną spontaniczność, która niczego nie pozwala zaplanować.

  • Dzieciństwo szczęśliwe, lecz pozbawione granic i wymagań, w którym wszelkie przeciwności są natychmiast usuwane przez opiekunów, a żadne działanie nie wiąże się z odpowiedzialnością, może wywołać chęć utrzymania tego stanu po osiągnięciu fizycznej dojrzałości, co określa się „syndromem Piotrusia Pana” – od imienia postaci literackiej, która odmawia dorastania i woli na zawsze pozostać dzieckiem w Nibylandii, krainie wyobraźni i przygód. Taki „wieczny chłopiec” lub „wieczna dziewczynka” często stanowią ujmujące towarzystwo na imprezach, ale w istocie prowadzą powierzchowne, niespełnione i pełne niepewności życie. Podobne dążenia może wywołać poczucie braku dzieciństwa i chęć nadrobienia tego czasu w dorosłości.

  • Jeśli otoczenie nie przyjmowało Cię w pełni, z całością Twoich doświadczeń, ale zawstydzało Cię, karciło, ignorowało i wciąż kazało być jakimś innym, na wiele sposobów możesz dostrzegać, że myśli, emocje i zachowania, które przejawiasz dzisiaj, nie wynikają wyłącznie i wprost z bieżących sytuacji. Być może paraliżuje Cię strach przed zabraniem głosu w dyskusji, choć zgodnie z logiką wiesz, że doskonale znasz temat. Może czujesz przymus nieustannego kontrolowania partnera, który nie dał Ci do tego powodów. Mówisz „tak”, kiedy możesz i chcesz powiedzieć „nie”. Odruchowo zakładasz, że zasłużona pochwała pod Twoim adresem to wynik nieporozumienia. Wykazujesz reakcje dziecka, które nauczyło się, że nie jest wystarczająco dobre.

  • Doznanie w dzieciństwie głębokich fizycznych lub emocjonalnych krzywd może powodować całkowite odcięcie od ciężkich doświadczeń, a w konsekwencji życie na swoistym uśpionym wulkanie, gdy dotknięcie trudnego tematu wyzwala gwałtowny wybuch emocji. Może wywołać dążenie do zapomnienia za wszelką cenę przez zatracenie się w pracy, przymus ciągłego gnania do przodu lub popadnięcie w uzależnienie. Często przejawia się wchodzeniem w podobne, toksyczne relacje lub izolacją i ucieczką przed wszelką bliskością. Może prowadzić do autodestrukcji i zaburzeń psychicznych. Albo do odtwarzania krzywdzących zachowań wobec innych, by wreszcie poczuć się w danej sytuacji tą silniejszą i posiadającą kontrolę stroną.

Czy wewnętrzne dziecko jest po Twojej stronie

Ten krótki przegląd może być przygnębiający. Wygląda na to, że poza sytuacjami, kiedy mieliśmy szczęśliwe dzieciństwo i mądrych, wspierających opiekunów, nasze wewnętrzne dziecko tylko przypomina nam, co złego się kiedyś wydarzyło, i sabotuje wysiłki, by teraz było dobrze. Jak inaczej interpretować echo publicznego skarcenia, którego doświadczyliśmy w wieku czterech lat, odzywające się wówczas, gdy mamy się skonfrontować z szefem? Albo nieuchwytne odczucie „daj spokój, tylko się ośmieszysz”, pojawiające się na skraju świadomości, kiedy mamy ochotę opowiedzieć komuś o swoim marzeniu? „Niepokoi mnie, że w moim wnętrzu jest jakiś Obcy” – powiedziała jedna z moich klientek. Rzeczywiście, często wydaje się, że wewnętrzne dziecko nie współpracuje, choć z jego punktu widzenia właśnie to robi.

Niedojrzałe emocje zamrożone w czasie

Problem w tym, że nasz kilkulatek niejako utknął w przeszłości. Dąży do tego, by poczuć się bezpiecznym i wartościowym, ale kieruje się prostą logiką sprzed lat, opartą na ograniczonym rozumieniu świata. Dzisiejszy perfekcjonizm może zatem wynikać z kontynuowania dawnej zasady mówiącej, że jeśli tata nie jest zadowolony, to trzeba bardziej się starać. Rezygnacja z marzeń może pojawić się u tych, którzy słyszeli: „przestań bujać w obłokach i zejdź na ziemię”. Wewnętrzne dziecko przypomina o sobie, kiedy obecna sytuacja skojarzy mu się z tą sprzed lat, jakby nie zauważyło, że rzeczywistość się zmieniła, a dawne schematy nie są skuteczne. Często powtarza to samo z nadzieją na inny wynik. Chce dobrze, ale wychodzi źle.

Czego wymaga bezpieczne dorastanie

W dawnych doświadczeniach tkwimy dopóty, dopóki silne emocje nie zostaną przetworzone, nie jesteśmy w stanie ich zaakceptować i domknąć. Wewnętrzne dziecko pozostaje zawieszone w czasie dlatego, że nie mogło dorosnąć – nie było słuchane i przyjmowane takie, jakie było, nie miał mu kto tłumaczyć świata i pomóc się rozwijać, nie było przytulane i otoczone ciepłem. Dla większości z nas wczesne doświadczenia nie były jednoznacznie dobre. Nasze wspomnienia to nie tylko radosne skakanie po kałużach i budowanie zamków z piasku. Wiele w nich wstydu, smutku, tęsknoty, odtrącenia i niedopasowania. Rodzice starali się, ale nie umieli lepiej. Inni nawet się nie starali. Tego, czego kiedyś nie dostarczali opiekunowie, później często nie dostarczamy sobie sami. Dziecięca część nie ma dorosłego, który pomaga bezpiecznie dojrzeć.

Zanim zaczniesz pracę z wewnętrznym dzieckiem

Poprawa kontaktu z zaniedbanym aspektem nas samych może być cennym doświadczeniem. Może jednak budzić opór i strach. Metaforycznie rzecz ujmując – wiele wewnętrznych dzieci spędziło kilkanaście lub kilkadziesiąt lat w piwnicy, gdzie mogło tylko krzyczeć i walić w drzwi. Nic dziwnego, że myśl o wypuszczeniu ich na światło dzienne wydaje się niepokojąca. Pracę z wewnętrznym dzieckiem możesz podjąć samodzielnie. Jeśli jednak czujesz dyskomfort, mimo podejmowanych działań nie widzisz postępu lub Twój stan emocjonalny się pogarsza, masz za sobą traumatyczne doświadczenia – korzystne może się okazać wsparcie terapeuty. Im większe cienie kryją się w naszej przeszłości, tym bardziej jest ono zalecane.

Pomocne narzędzia i techniki

Poniżej znajdziesz kilka sposobów na rozpoczęcie pracy z wewnętrznym dzieckiem.

  • Doceń jego istnienie.
    Mieszane odczucia wobec odkrywania dziecięcej części własnej osobowości są naturalne. Zauważ jednak, że w uporze, z jakim przypomina ona o naszych potrzebach, tkwi jej ogromna wartość. Nawet jeśli dobija się o uwagę w sposób bezpardonowy i nieudolny, dobrze, że w ogóle to robi. Inaczej moglibyśmy wiele ważnych spraw zepchnąć w kąt.

  • Odkryj, kiedy i po co się odzywa.
    Pomyśl o bieżących sytuacjach, w których Twoje emocje i reakcje wydały Ci się – we własnych oczach – niezrozumiałe, nieadekwatne lub nieproporcjonalnie silne do zdarzeń. W czym te sytuacje są do siebie podobne? Jakie przekonania się wtedy w Tobie pojawiają? Może myśl „nic nie potrafię zrobić dobrze” lub obawa „jeśli ujawnię swoje prawdziwe uczucia, to wszystko zepsuję”. Skąd mogły się w Tobie wziąć? Czy są prawdziwe i dobrze Ci służą? Jak można byłoby je zmienić, by działały na Twoją korzyść?

  • Odwiedź je w trudnej sytuacji.
    Jeśli aktualne emocje i reakcje przywołują w Tobie echa dawnych zdarzeń, spróbuj z dzisiejszego punktu widzenia opisać to, co się wtedy stało. Czy z pozycji osoby, którą jesteś dzisiaj, nadal interpretujesz sytuację tak jak wówczas? Jakie aspekty możesz uwzględnić, mając do niej dystans? Jeśli czujesz, że chcesz to zrobić, powróć do tej sytuacji z dzisiejszą mądrością. Co możesz powiedzieć jej uczestnikom i sobie sprzed lat?

  • Przyjrzyj się swojej kilkuletniej postaci.
    Obejrzyj swoje stare zdjęcia. Jaka była ta mała osoba? Jakie emocje możesz wyczytać z jej twarzy i postawy? Co było dla niej ważne? Kto był dla niej ważny? O czym marzyła? Czego się bała? Co ją smuciło? Jak teraz się czujesz z tymi wspomnieniami? Jakie odczucia wywołują?

  • Przypomnij sobie, co Cię cieszyło.
    Wymień 10 rzeczy, które dawały Ci w dzieciństwie radość. Pomyśl o ulubionych zabawach, zajęciach kreatywnych, książkach, filmach, miejscach, potrawach, obserwacji przyrody, wyjazdach, imprezach, chwilach z bliskimi i rówieśnikami, zwierzętach domowych, zdobywaniu umiejętności. Czy potrafisz przywołać tamte emocje? Kiedy w obecnym życiu doświadczasz podobnych?

  • Zastanów się, czego Ci brakowało.
    Pomyśl o Twoich dawnych potrzebach, które nie były zaspokojone. Być może brakowało Ci uwagi, akceptacji, zauważenia wysiłków i docenienia sukcesów? Fizycznego kontaktu, bliskości i przytulania? Może przedmiotów materialnych? Czy obecnie intensywnie pragniesz podobnych rzeczy? Jak możesz mądrze i nie wpadając w drugą skrajność, dawać sobie to, czego Ci brakowało?

  • Przywołaj charakterystyczne komunikaty.
    Jakie zdania zdarzało Ci się często słyszeć w dzieciństwie? Być może: „Nie histeryzuj, nic się nie stało”, „Nie bądź taką egoistką”, „A dlaczego nie szóstka?”, „Nie ma co się użalać nad sobą”, „Poczekaj, aż ojciec przyjdzie”, „Nie tak to się robi, zostaw”. Czego Cię nauczyły? Czy w jakiś sposób jest to z Tobą do dziś?

  • Pomyśl o znaczących osobach.
    Przypomnij sobie najważniejsze dorosłe postacie Twojego dzieciństwa. Mogą to być Mama i Tata, może ktoś inny z rodziny lub nauczyciel. Które ich cechy Ci się podobały? Które Cię irytowały? Które były nie do zniesienia? Czy zauważasz takie cechy w sobie? Jak Ci z nimi jest? Wspierają Cię czy Ci przeszkadzają?

  • Powróć do ulubionej bajki.
    Pomyśl o opowieści, która w szczególny sposób była Ci bliska. Dlaczego tak silnie do Ciebie przemawiała? Jak te powody wiązały się z Twoimi doświadczeniami? Czy wątki ulubionej bajki łączą się w jakiś sposób z Twoim dorosłym życiem? Jak teraz podoba Ci się ta opowieść i sens, jaki ze sobą niesie?

Dziecko Słońca i Dziecko Cienia

Terapeutka Stefanie Stahl w książce Odkryj swoje wewnętrzne dziecko wprowadza podział na Dziecko Słońca – reprezentujące pozytywne doświadczenia i emocje, oraz Dziecko Cienia – odzwierciedlające negatywne przekonania i strategie obronne. Wewnętrzne dziecko zawsze ma te dwa aspekty, zmieniają się tylko ich proporcje. Nie da się przy tym wybrać sobie tylko tego „fajniejszego”. Oczywiście miło mieć dostęp do źródła radości i kreatywności, ale droga do niego wiedzie przez konfrontację z tym, co ją blokuje. Rezygnując z zajmowania się częścią siebie, która wydaje się mniej atrakcyjna, odrzucasz ją i teraz już samodzielnie sobie powtarzasz słyszane kiedyś od innych „nie chcę Cię”. Dlatego podane wcześniej inspiracje pozwolą Ci nawiązać lepszy kontakt zarówno z Twoim Dzieckiem Słońca, jak i Dzieckiem Cienia.

Pomocny dorosły w Tobie

Podejmując pracę z wewnętrznym dzieckiem, pamiętaj, że jest to tylko część Twojej osobowości. Pełne utożsamianie się z nim jest pułapką, w której grozi nam rozregulowanie, zalanie przez dawny ból albo folgowanie sobie bez przewidywania konsekwencji. Nosisz jednak w sobie także postać Dorosłego, który może to dziecko wziąć za rękę. Nie masz przywracać sobie dziecięcych cech w ich formie sprzed lat, lecz raczej pozwolić swojemu dziecku bezpiecznie dorosnąć – zachowując łączność ze swoją prawdziwą naturą i wzbogacając ją o zdobywaną z biegiem życia mądrość. Celem nie jest zatem powrót do przeszłości sam w sobie, ale uwolnienie tego, co jest w niej uwięzione, i przypomnienie tego, co niesłusznie zapomniane.

Z okazji Dnia Dziecka życzymy Wam, abyście zachowali łączność z tą częścią siebie, w której mieści się witalność i naturalność. Dbajcie o swoje potrzeby, pasje i pragnienia. Cieszcie się słońcem i nie unikajcie cieni.

Udostępnij

Informacje o autorce

Katarzyna Kowalska

Katarzyna Kowalska

psycholożka, terapeutka i trenerka

Psycholożka i terapeutka ICAS Poland, psychodietetyczka, Dyrektor ds. Rozwoju ICAS Poland

Na co dzień prowadzi rozmowy z klientami i szkolenia oraz zajmuje się popularyzacją zdrowia psychicznego i roli Programu EAP w utrzymywaniu równowagi i efektywności.
Absolwentka psychologii i psychodietetyki na Uniwersytecie SWPS i zarządzania na Politechnice Gdańskiej, a także licznych szkoleń menedżerskich, w tym międzynarodowych programów Advanced Manager i Leadership Academy, i terapeutycznych, w tym z zakresu Terapii Krótkoterminowej Skoncentrowanej na Rozwiązaniach (poziom I i II) oraz Terapii Koherencji i Rekonsolidacji Pamięci. Łączy umiejętności pracy terapeutycznej z wieloletnim doświadczeniem pracy w dużych organizacjach biznesowych.
Promuje zdrowy styl życia wierząc, że dobry sen, aktywność fizyczna i właściwe odżywianie w ogromnej mierze przekładają się na dobrostan psychiczny.